In vain: Na próżno

I cannot live with you,
It would be life,
And life is over there
Behind the shelf
The sexton keeps the key to,
Putting up
Our life, his porcelain,
Like a cup
Discarded of the housewife,
Quaint or broken;
A newer Sevres pleases,
Old ones crack.

 

I could not die with you,
For one must wait
To shut the other’s gaze down, —
You could not.
And I, could I stand by
And see you freeze,
Without my right of frost,
Death’s privilege?

 

Nor could I rise with you,
Because your face
Would put out Jesus’,
That new grace
Glow plain and foreign
On my homesick eye,
Except that you, than he
Shone closer by.

 

They’d judge us — how?
For you served Heaven, you know,
Or sought to;
I could not,
Because you saturated sight,
And I had no more eyes
For sordid excellence
As Paradise.

 

And were you lost, I would be,
Though my name
Rang loudest
On the heavenly fame.
And were you saved,
And I condemned to be
Where you were not,
That self were hell to me.

 

So we must keep apart,
You there, I here,
With just the door ajar
That oceans are,
And prayer,
And that pale sustenance,
Despair!

 

*****

 

Żyć z tobą nie mogę,
Byłoby to życiem,
A życie jest właśnie
Poza tym regałem,
Co zakrystian ma klucz
I układa
Nasze życie, jego porcelanę,
Jak filiżankę
Od żony a gospodyni opuszczoną,
Obtłuczoną lub dziwaczną;
Nowe Sevres cieszy,
Stare pękają.

 

Nie mogłabym z tobą umrzeć,
Bo to czekanie,
By drugiemu spojrzenie zamknąć —
A ty byś nie potrafił.
A ja, czy bym mogła, obok
Patrzeć jak kostniejesz,
Bez władzy własnej nad mrozem,
Śmierci przywilejem?

 

Nie mogłabym z tobą wstawać,
Bo twarzy twojej
Być Jezusowej cierpliwszą,
Nowemu temu wdziękowi
Pałać by cudzoziemsko
W moje oczy domu stęsknione,
Tyle że ty, nie jak on
Byłbyś blisko.

 

Sądzono by nas — jak?
Ty Niebu pomagałeś, wiesz,
Bądź szukałeś;
Ja bym nie umiała,
Bo ty natchnieniem dla oka,
A ja oczu już więcej nie miałam
Dla wspaniałości tak skąpej
Jak Raju.

 

I gdybyś się zatracił, ja też,
Choćby moje nazwanie
Najgłośniej brzmiało
W niebiesiech famie.
I gdybyś zbawiony był,
A ja potępioną
W czymś, co cię oszczędzono,
Piekłem byłoby mi samo to.

 

Musimy więc w oderwaniu,
Ja tu, a ty tam
Przy otwartych drzwiach
Co są jak oceany,
I z modleniem,
Bytem wiotkim,
Zwątpieniem!

Advertisements

Feel welcome to comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s