The wind: Wiatr

Of all the sounds despatched abroad,
There’s not a charge to me
Like that old measure in the boughs,
That phraseless melody
The wind does, working like a hand
Whose fingers brush the sky,
Then quiver down, with tufts of tune
Permitted gods and me.

 

When winds go round and round in bands,
And thrum upon the door,
And birds take places overhead,
To bear them orchestra,

 

I crave him grace, of summer boughs,
If such an outcast be,
He never heard that fleshless chant
Rise solemn in the tree,
As if some caravan of sound
On deserts, in the sky,
Had broken rank,
Then knit, and passed
In seamless company.

 

*****

 

Z tych, co się szeroko rozlegają dźwięków,
Nie ma mi zawołania
Jak ten stary rytm w gałęziach,
Bez frazy akompaniament
Wiatru aktem jakby dłoni jakiej,
Co palcami czesze niebo,
Potem waha się, z nut kiścią
Dozwolonych mi a bogom.

 

Gdy w zespołach wojażują wiatry,
A po drzwiach brzdąkają,
Aż się ptastwo chowa wyże,
Co by trwać w orkiestrowanie;

 

Latem konarowi łaski łaknę,
Jeśli jest banita takowy,
Iż nie złowił pieśni tej bez ciała,
Co solennie w drzewie wschodzi,
Jak dźwięku kawalkada jaka,
Na jałowiźnie, i z błękitami,
Co szereg złamała,
A potem scalona, pognała
Pasażem niezwichrzonym.

Advertisements

Feel welcome to comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s