Komentarz do kolekcji pierwszej

Nigdy nie czytam wstępów czy posłowiów, zanim nie przeczytam tekstu. Czasem zgadzam się z opiniami, czasem nie. Ten komentarz jest zatem raczej opowieścią tłumaczki: dzielę się moimi skojarzeniami i obserwacjami, nie poczytując sobie wglądu w umysł poetki. Z poezji, tak czy inaczej mamy to, co bierzemy, jako że nigdy nie będzie klucza ani prawzoru dla interpretacji uniwersalnej. To właśnie w poezji lubię. Naturalnie, względy obiektywne jak wiarygodność źródeł prac autora czy autorki, pozostają istotnymi.

 

DLACZEGO PIERWODRUK?

Poezję Emilii Dickinson poddano przeogromnej edycji, gdy w roku 1955 Tomasz H. Johnson opublikował Poematy Emilii Dickinson, po tym jak Uniwersytet Harvarda otrzymał manuskrypty jej poezji w 1950, jako dar od Gilberta H. Montague. College Amherts dostał kolekcję od Millicent Todd Bingham w roku 1956.

 

To po owej rewizji pojawiły się komentarze o „obszernym” czy nawet „wszechobecnym” stosowaniu myślników, „niekonwencjonalnym” czy „niespodziewanym” użyciu majuskuł, bądź ogółem „idiosynkratycznej poetyckiej praktyce” Emilii Dickinson.

 

Poezja Emilii Dickinson była sukcesem wśród ludzi jej czasów. Ona, zarówno jak jej czytelnicy, znali poprawną pisownię, choćby mając świadomość tekstów założycielskich, jak Deklaracji Niepodległości, Konstytucji, czy Karty Praw.

 

W Deklaracji, osobliwością Jana Dunlapa byłoby pisanie majuskułą wszystkich rzeczowników, fraz mających rzeczowniki za węzłowe, oraz form od rzeczowników pochodnych — uczynił to jednak wedle dość powszechnego i znanego obyczaju drukarskiego owych czasów.

 

Poza owym obyczajem, mamy majsukułę by dookreślać pojęcia. Jan Carter pisał Konstytucję z dużej litery jako tą Stanów Zjednoczonych. Dla Stanów poszczególnych, pisał słówko “konstytucja” z litery małej. Dzisiaj, specyficzność jest powodem by pisać z dużej litery Strony biznesowych kontraktów.

 

Emilia Dickinson na pewno nie miała swojej poezji za jedynie żart, chociaż jej poematy pokazują, że miała też poczucie humoru. Jej utwory zostały wydane po raz pierwszy w roku 1890, przygotowane przez Tomasza Wentwortha Higginsona i Mabel Loomis Todd, którzy znali poetkę osobiście. Ich wydanie nie miało “idiosynkrazji”. Te pojawiły się z drukiem Johnsona, w roku 1955.

 

Cóż, czy Emilia Dickinson próbowałaby opowiadać o jakichś bardzo specyficznych czy specjalnych Pszczołach, Ptakach, czy Uszach?
Light laughs the breeze
In her Castle above them—
Babbles the Bee in a stolid Ear,
Pipe the Sweet Birds in ignorant cadence—
Ah, what sagacity perished here!

(Bezpieczni w alabastrowych swych izbach, Czas a Wieczność, IV).

 

Pomyślmy o prozodii. Duże litery mogą pomóc ją wizualizować, aby ułożyć poetycki kontur, przejścia od samogłosek wysokich do niskich, na przykład.

 

Tu, „obszerne” czy nawet „wszechobecne” zaznaczanie może być prawdziwą pomocą. W internecie, możemy spojrzeć na egzemplarz F124C, szkic Bezpiecznych w alabastrowych swych izbach w Houghton, jednej z bibliotek Uniwersytetu Harvarda. Możemy wątpić, czy zaznaczone miejsca to myślniki. Równie dobrze, moglibyśmy je nazwać kreskami konturu. Towarzyszą słówkom crescent oraz them, a dalej arcs, row, drop, potem doges i surrender, aby powrócić do snow.

Egemplarz Houghton F124C; proszę kliknąć dla powiększenia

 

Nawyk ręki ma otwarte ε, najprawdopodobniej aby odwierciedlać rolę tej samogłoski w ogólnym konturze poematu. Możemy porównać diadεms, Dogεs, and soundless. Rzecz nie jest tu w akcencie wyrazowym i takowoż długości samogłoski, jeżeli porównać pismo w Wyrzeczeniu, wydane z Kolekcją Pierwszą.

PISMO EMILII DICKINSON WYDANE Z KOLEKCJĄ PIERWSZĄ; PROSZĘ KLIKNĄĆ DLA POWIĘKSZENIA

 

Dźwięk mowy [e] może skutkować jakością centralną, w pozycji średniej względem samogłosek przednich, tylnych, oraz niskich i wysokich. Dajmy tej średniej symbol з. W niektórych zapisach fonetycznych może być interpretowana jako shwa, ə.

 

Ewidentnie, mowa była istotna w notacji Emilii Dickinson. Dlaczego? Możemy później także pomyśleć o jej inspiracji greką i łaciną.

 

Teraz, aby kontynuować analizę fizycznych własności manuskryptów, spójrzmy na kolejny egzemplarz z biblioteki Houghton, F124B. Poematem nadal są Bezpieczni w alabastrowych swych izbach.

 

Egzemplarz Houghton F124B; proszę kliknąć dla powiększenia

 

Zwyczaj ręki nie ma tu charakterystycznego T, a F124B jest bliższe czystopisowi niż F124C. Teorie o pogarszającym się wzroku Emilii Dickinson zawodzą z poważnego względu: znaki pisarskie w F124B nie są większe, ani szerzej rozstawione. Możemy powrócić do F124C i porównać.

 

(TH) w egzemplarzu Houghton F124C; proszę kliknąć dla powiększenia

 

Kształt litery T nie przynależał jedynie ze szkicami. Więcej, jak to z nami ludźmi już bywa, litera T rośnie — a nie staje się mniejsza — w miarę jak Emilia Dickinson finalizuje tekst. Możemy powrócić do Wyrzeczenia dla słówek there, thought, czy that, dla przykładu.

 

Pismo Emilii Dickinson opublikowane z Kolekcją Pierwszą; proszę kliknąć dla powiększenia.

 

Nie jest to jedyna dziwna rzecz, z egzemplarzami Houghton. Zanalizujmy Houghton F67A oraz F67B, kopie poematu Za późno. Pokazują tekst przepisany niemal spójnie z drukiem Higginson-Todd.

 

F67A różni się od Higgison-Todd dwoma słowami, joy oraz remaining; F67B tylko słówkiem joy. Patrząc na rytm i rym, widzimy, że słówko to nie pasuje.

Delayed till she had ceased to know,
Delayed till in its vest of snow
Her loving bosom lay.
An hour behind the fleeting breath,
Later by just an hour than death, —
Oh, lagging yesterday!

 

Could she have guessed that it would be;
Could but a crier of the joy (?) [H-T: glee]
Have climbed the distant hill;
Had not the bliss so slow a pace, —
Who knows but this surrendered face
Were undefeated still?

 

Higginson-Todd ma słówko glee, gdzie późniejsze wydania mają słówko joy. Trudno uwierzyć, że autorka przepisałaby cały poemat kilka razy, z jednym nie pasującym słówkiem, do tego innym charakterem pisma. Datowanie radiowęglowe mogłoby się okazać cenne, wraz z C14 atramentu. Jeżeli materiał pochodzi z czasów poźniejszych niż Emilia Dickinson, wynik zakończyłby wszelkie spekulacje iż mogła być autorką takiej wersji poematu.

 

Także w jej czasach, słówko glee mogło oznaczać pieśń, i tak je tłumaczę:

Czy herold z pieśnią mógł był stanąć
Na wzgórz wysokiej dali…

Wkrótce: Kolekcja pierwsza, ze zwrotką tematyczną, notkami o inspiracji Emilii Dickinson łaciną i greką, oraz innymi obserwacjami; $ 1.99; licencja Creative Commons 2.5.

 

Później, “glee and glory”, motyw peśni i sławy w legendach anglo-saksońskich, stał się znacznie mniej znajomym przeciętnemu czytelnikowi. Dziś to praktycznie przedmiot uniwersyteckich studiów. Słówko joy w miejsce glee gubiłoby potencjalne skojarzenie, a nawet mogłoby implikować radość osoby „kochającej” ze śmierci osoby „kochanej” (stąd cudzysłowie).

 

Poemat, choć ironiczny, nie wspiera takich przypuszczeń. Wiersz może sugerować księcia Alberta Saxe-Coburg i Gotha, którego małżeństwo z królową Wiktorią otaczano propagandą niesamowitego rodzinnego szczęścia, podważaną w czasach owej królowej, i potem. Dzisiaj, możemy przeczytać wątpliwość historyk Jane Ridley, na stronie BBC News. To podczas panowania królowej Wiktorii nadeszło kolejne napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Brytanią, w Aferze Trent. Książę Albert zmarł w grudniu.

 

Aby pomyśleć o rzeczy poetyckiej na papierze, możemy rozważyć Bequest (Love, II): jest coś szczególnego w jego metryce. Załączam NOTKĘ do tego wiersza, wyjaśniając więcej o greckiej “teselacji”.

 

Jeżeli zważyć na redukcję samogłosek, naturalną w angielskim, a tym samym rozpatrzyć długość samogłosek dla prozodii, Legat da nam dwie zwrotki, 8 na 5 długości. Starożytne kanony pozwalały “sumować” długość samogłosek, w rachubie. Druk pogrubiony ma zaznaczać akcent prozodyczny. Gwiazdka oznacza samogłoski które byłyby najkrótsze, w pobliżu pozycji prozodycznie prominentnych:

 

8    You    left    me,    sweet,    two    le_gз_cies, —
5    A    le_*gз_cy    *зf    love
8    A    Hea_*vзn_ly    Fa_*thзr    would    con_tent,
5    Had    He    *thз    of_*fзr    of;

 

8    You    left    me    baund_*dз_rēz    of    pain
5    *Cз_pa_*ciзs    as    the    sea,
8    Be_tween    e_tзr_nı_ty    and    time,
5    Your    con_*sciзs_*nзss    and    me.

 

W słówku “boundaries”, dyftong oczywiście nie stanowi dwóch samogłosek, ale może się dodać z pobliskim *з; w “eternity”, akcent wyrazowy jest na centralnej jakości з.

 

“Wielkie litery” w egzemplarzu P90-28 w ekspozycji Houghton, oraz uwydatnienie prozodyczne, którego dokonałam — z ciekawości, nie spojrzawszy na manuskrypt — znacznie się pokrywają.

P90-28, LEGAT; PROSZĘ KLIKNĄĆ DLA POWIĘKSZENIA

 

Można by się jednak spodziewać “myślników”, kresek jakie widzimy w Wyrzeczeniu powyżej, jako formie która nadal używa dużych liter. Zapraszam do Legatu oraz notki o “teselacji” i poezji.

 

Wszystko powyższe razem, dzisiejsze druki prezentują nieukończone wiersze Emilii Dickinson, więcej, niektóre przepisane innym charakterem, z dokładnością w którą rozsądnie można wątpić — a niektóre manusrypty mogą być opartymi na pierwodruku fabrykacjami; w końcu, wytarczy ćwiczyć, aby wodzić piórem po papierze za inną osobą — podczas gdy z dużej specjalnie litery Pszczoła czy Ucho nie będą mieć sensu względem poetyckiego powabu, tak czy tak.

 

W takiej okoliczności, pierwodruk jest jedynym rozwiązaniem. Świadomi iż manuskrypty w ich posiadaniu nie są wszystkie autentyczne, autorzy strony College Amherst informują, że odtworzenie sposobu na jaki poetka pacowała nad językiem może być dziś niemożliwe: materiał oryginalny jest zbyt skromny.

 

Mabel Todd i Thomas Wentworth Higginson znali notację Emilii Dickinson. Ich pierwodruk nie ma cech szkiców. Zgadzam się, że zwrotki wyglądają w pierwodruku dość arbitralnie. Zwrotka powinna być integralną jednostką sensu słownego wiersza, stąd moja zwrotka semantyczna lub tematyczna. Pracowałam na przesłance, że część poezji najprawdopodobniej była nieukończona, a decyzje autorskie nie były możliwe już przy pierwodruku.

 

POETYCKA INTERPUNKCJA

Zadaniem interpunkcji jest zaznaczać zakresy znaczenia. W poezji, tekst mamy w wersach, a ich końce często działają jak przecinki. To znaczy, może nie być przecinka pismem czy drukiem na końcu wersu, ale rozumiemy tekst, jakby był. Złóżmy tekst w jedną linijkę, żeby zobaczyć tę rolę przecinka i wersu.

I died for beauty, but was scarce adjusted in the tomb…

 

Moglibyśmy mieć wrażenie, że osoba ledwo pasowała do trumny. Czasownik być oraz liczba gramatyczna mogą pomóc rozpracować sens słowny, w wersach. Formy S/he is scarce / They are scarce przyniosłyby sensy jak rzadki lub nieliczny dla scarce, a ludzkie parsowanie mowy zatrzyma się na chwilkę, u końca linijki. Pomyślmy teraz o interpunkcji i poezji,

I died for beauty, but was scarce, adjusted in the tomb…

 

Rzeczywiście, osoba poetycka nie martwi się przestrzenią, a wkrótce dostaje towarzystwo (Czas a Wieczność, X, Dla piękna umarłam).

 

Przecinki i inne znaki przestankowe mogą pomagać w poezji uwydatnieniu (Czas a Wieczność, XXXIII, Z Potomakiem):

A patrząc tak na nią; jak powoli
Roku pory mijać musiały…

 

Na koniec, możemy dla poezji potrzebować po prostu zdrowego rozsądku. W Samotnym domu (Life, XV), podejrzenie, jakkolwiek by próbować je mieć za poetyckie, iż Słońce mogło otworzyć drzwi, pozwala na myśl, że z domu jednak coś ukradziono:

While the old couple, just astir,
Fancy the sunrise left the door ajar!

 

Kiedy i dzień robi hałas się zbliżając, o wersach warto pomyśleć z myślnikiem, lub — najprawdopodobniej — przecinkiem:

While the old couple, just astir,
Fancy the sunrise, left the door ajar!

 

Nie ma pewności, że pierwodruk wykonano perfekcyjnie i na pewno nie „zgubiono” gdzieś przecinka. Z tymi obserwacjami, postąpmy dalej, aby zastanowić się nad poetycką zwrotką.

 

ZWROTKA TEMATYCZNA

Możemy potrzebować namyślić się nad zwrotkami samodzielnie, dla poezji Emilii Dickinson. Decyzja autorska nie była możliwa już w pierwodruku. Nie wszystkie poematy zostały nawet przez autorkę zatytułowane.

 

Zwrotki muszą być integralnymi jednostkami sensu słownego poematu. Wiatr zachęca do przemyślenia zwrotki jako strukturę tematyczną.

 

Z tych, co się szeroko rozlegają dźwięków,
Nie ma mi zawołania
Jak ten stary rytm w gałęziach,
Bez frazy akompaniament
Wiatru aktem jakby dłoni jakiej,
Co palcami czesze niebo,
Potem waha się, z nut kiścią
Dozwolonych mi a bogom.

 

Gdy w zespołach wojażują wiatry,
A po drzwiach brzdąkają,
Aż się ptastwo chowa wyże,
Co by trwać w orkiestrowanie;

 

Porównawszy inne poematy, możemy tu zakończyć zwrotkę na średniku: zakreśla ona opis okoliczności, tematycznie samodzielną strukturę. Nie możemy już na tyle podążać za Higginson-Todd w przypadku Sukcesu (Life, I). Tutaj, przecinek zaznacza elementy semantyczne które wiersz dalej rozwija:

 

not one / can tell / the definition / of victory/ comma/ as he

Success is counted sweetest
By those who ne’er succeed.
To comprehend a nectar
Requires sorest need.
Not one of all the purple host
Who took the flag to-day
Can tell the definition,
So clear, of victory,
As he,
defeated, dying,
On whose forbidden ear
The distant strains of triumph
Break, agonized and clear!

 

 

Wiersz został opulikowany w “Masce poetów”, na prośbę Helen Hunt Jackson, osoby z tego samego miasta, zaprzyjaźnionej z autorką. Poemat przynosi obraz przeminiętego zwycięstwa wroga. Decydując się na kształ jednolity krótkiej formy wierszowej, mogłam się kierować kopią druku w zasobach Houghton, który przedstawia też Wikipedia.

 

HOUGHTON 72S-700; PROSZĘ KLIKNĄĆ DLA POWIĘKSZENIA

Zachowuję jednak semantykę Higginson-Todd jako tą, która ma sens. W zapisach i mediach, pomyłki zdarzają się od ich początków. Ostatnie słowa jak w Masce Poetów oddawałyby definicję sukcesu osobie zaznającej przenajdotkliwszej porażki: oponent zabiera flagę a główna postać umiera, słysząc triumfalne okrzyki, the distant strains of triumph break, agonizing clear.

 

Semantyka przeciwstawna nigdy jednak nie staje się pomyleniem pojęć w pisarstwie Emilii Dickinson, a wedle Higginson-Todd postać główna traci flagę, lecz niedaleko słyszy oponenta pokonanego:
The distant strains of triumph
Break, agonized and clear.

(Higginson-Todd)

 

Wydawca, Tomasz Niles, wedle relacji przyznał w liście do Emilii Dickinson, „bez wątpienia spostrzegła Pani, iż zmieniono nieco [jego] frazy” (jak przedstawia Wikipedia, Sewall, Richard B. Życie Emilii Dickinson. Cambridge, MA: Harvard University Press, 2003 (wydanie szóste): ISBN 0-674-53080-2). Mimo pochwał, Emilia Dickinson nie lubiła publikować, a powodem mogły być błędy wydawnicze. Większość jej prac została udostępniona po jej śmierci.

 

To integralność tematyczna skłoniła mnie do przedstawienia Chorału dnia jako układ 3×3 ― 6 ― 2×3 ― 6. Zapraszam.

 

INSPIRACJA GREKĄ I ŁACINĄ

Jest naturalnym, osobie o afekcie dla języka, studiować go do szczegółu, a nie ma to jak wyrządzić szkody. Emilia Dickinson wyraźnie dokonała takich studiów. Nie tylko zwrotki czy składnia, także słowa mają komponenty. Dla przykładu, zarówno greka jak łacina mają cząstkę –lus-. Możemy spojrzeć na poszczególne poematy i porównać.

 

  • (Życie, XI, W szaleństwie wiele jest duchowego zamysłu) λυσσον, alusson, ang. madwort, Farsetia clypeata; λυσσος, alussos, leczący szaleństwo; λυσιδωτός, alusidotos, łańcuchem obwiązany;
  • (Życie, XXIII, Bezpowrotnie) ἀνάπλυσις, anaplusis, zmywanie, obmywanie; ἀνήλυσις, anelusis, pójście gdzieś, powrót; λυσις, elusis, step, gait; lenunculus, mała łódka, barka, skiff (dyrdająca łódeczka).
  • (Miłość, IX, Masz li w serduszku źródełko) rivulus, małe źródełko, mały strumyk; galgulus, mały ptaszek; aridulus, suchawy — w łacinie, cząstka ta współtworzyła nie tylko zdrobnienia;
  • (Czas a Wieczność, V, Na burzy przeciągłej) ἐνηλύσιος, enelusios, rażony piorunem;
  • (Czas a Wieczność, XVIII, Kompani) collusor, kompan w zabawie; condiscipulus, kumpel ze szkoły; angelus, posłannik, anioł; lapillus, kamyk, minerał; lusus, gra; ὁμηλυσία, omelusia, towarzystwo.

 

Tutejsza prezentacja nie zawiera wszytkich zastosowań. Ogółem, możemy je widzieć jako świadome użycie paradygmatów językowych na zachętę do postrzegania psychologicznego. Kule spotykają się pod kątem (angellus, wymawiane z podwójnym l w łacinie), aby wprowadzić do wejrzenia duchowego (Z Potomakiem, Czas a Wieczność, XXXIII):

Ale dumnych obydwoje,
Kobieta i jej chłopiec
Mi przed oczami, w tę i z powrotem,
Jak w niebo patrzę.

 

O nic innego nie prosiłam (Życie, XII), buduje obraz abstrakcyjny na cząstce językowej -upo/ypo-, w łacinie zarówno jak grece: ἰσότυπος, isotypos, podobnie ukształtowany, συνυπόπτωσις, synypoptosis, równoczesna prezentacja zmysłom, cauponarius, sklepikarz, handlowiec ὑποπτερνίς, upopternis, gałka (guzik który się może kręcić, w pojęciach współczesnych), and ὑπο, upo, poniżej, przy oglądaniu obrazka (jak Brazylia na mapie).

 

I asked no other thing,
No other was denied.
I offered Being for it;
The mighty merchant smiled
.

 

Brazil? He twirled a button,
Without a glance my way:
“But, madam, is there nothing else
That we can show to-day?”

 

Część notacji Emilii Dickinson w jej szkicach poezji mogła odzwierciedlać językową morfologię, włącznie z tą dla angielskiego amerykańskiego.

 

DO ANTYCZNOŚCI I Z POWROTEM

Od tysięcy lat, cząstki językowe są w stanie złożyć się na więcej niż jedno słowo, w więcej niż jednym języku. Już starożytni widzieli słowa jako zdolne mieć więcej niż jeden sens. W łacinie, słówko praesentio nie odnosiło się jedynie do przepowiadania; oznaczało też przewidujące postrzeganie. Słówko spiritus mogło sugerować nadnaturalną inspirację, równie dobrze jak ludzkie oddychanie. Praesens znaczyło w zasięgu wzroku, obecny. Forma preasensus dzieliła jednak kształt z formą słówka praesentio: przeczuwam. Także dzisiaj, czas teraźniejszy może nie mówić niczego bieżącego. Może służyć prezentacji.

 

Wszystkie tutaj poematy zostały napisane w formach dla gramatycznej i psychologicznej teraźniejszości. Poetka zezwoliła tu także na słówko divine, o odniesieniu ludzkim i znaczeniach pschologiczny, lub doborowy, jako ten właśnie, który jest do czegoś dobry czy ten właściwy. W Zastrzeżeniu (Życie, XIII), dusza, aby o sobie zadecydować, podąża za własną duchową większością: łacińskie słówko divinatio oznaczało także prognostykę dla wyboru osoby właściwej dla danej procedury, także w kontekstach sądowniczych. Poemat W szaleństwie wiele jest duchowego zamysłu (Życie, XI) ma zamysł duchowy, także przywodzący ludzką psyche.

 

Wonie boskie w Trawach (Natura, IX), nić boska w Pozłoci (Czas a Wieczność, VI), oraz boskie upojenie w Stawiamy żagiel (Czas a Wieczność, VII), wszystkie odnoszą się do wyśmienitych i ziemskich doznań.

 

Emilia Dickinson była wykształcona w klasyce, a jej zainteresowanie Starożytnością zdecydowanie wykraczało poza szkolne programy, patrząc na rozwinięcie wersów tutaj.

Cenną a kruchą jest mi przyjemnością
Antycznej księgi druku napotkanie

(Life, X, W bibliotece).

 

Niektóre formy orzeczenia w jej poezji można kojarzyć z antycznymi filozofami.

Captivity is consciousness,
So’s liberty.

(Czas a Wieczność, XXXV, Emancypacja).

 

Filozofowie owi organizowali pojęcia w kategorie. Greckie słówko katēgoria oznaczało kategorię oraz predykat; czasownik katēgorein pochodził od ageirein, zbierać. Możemy zinterpretować powyższe wersy jako niewola przynależy z kategorią świadomość; człowiek jest świadom, że jest w niewoli, a sprawa ma się tak samo ze stanem czy uwarunkowaniem bycia wolnym. Pojęcia mogły należeć do więcej niż jednej kategorii. Logiczne orzeczenie możemy znaleźć na przykład w Arystotelesie.

 

Angielski jest językiem niefleksyjnym. Ażeby powiedzieć, iż świadomość jest niewolą, musielibyśmy podążyć za regularnym porządkiem zdania i powiedzieć, dosłownie,

*consciousness is captivity.

 

NADNATURALNOŚĆ, CZY BÓG

Ponad wszelką wątpliwość, Emilia Dickinson używała osoby poetyckiej, która to fraza jest moją preferencją nad lirycznym podmiotem. Jakkolwiek jej poezja nie jest spowiedzią, jej sposób prezentowania sprawy wiary zawsze wiąże się z człowiekiem jako czującą i myślącą istotą.

 

Człowiek może mieć łagodne poczucie humoru (tutaj, o sobie samej), jednak o ile człowiek myśli, człowiek nie zakłada z góry wyniku czy rezultatu wydarzeń.

Bo o niebiosach, inna to sprawa
Obmyślać, a cucić się w nich z nagła,

(Życie, IV, Rouge gagne). Możemy porównać Motyla szatkę stylu a priori (Natura, XXIII), przywodzącą na myśl aprioryzm.

 

Myślenie pozwala człowiekowi znaleźć pocieszenie w lekturze:

Tańczył w dni podłe,
A to skrzydeł nadanie
Tylko z książki.

(Życie, XXI, Księga jaka).

 

To ludzkie odczuwanie — chcieć, by afekt przetrwał:

Przed Boga siedziskiem sędziowskim,
Drugi to raz, a ostatni
Spotkały się bezcielesne kochania,
W wejrzeniach niebiosa mają,
Nad niebiosa niebo, to uprzywilejowanie
Oczy widzieć wzajem.

(Miłość, XV, Zmartwychwstanie).

 

To ludzkie odczuwanie zarówno jak myślenie — kojarzyć zjawiska i odpowiedź emocjonalną, a to z udziałem języka:

Jest takie nachylenie światła,
W popołudnia zimowe,
Które przytłacza, jak powaga
Tumskich melodii.

 

Z Niebios przynosi nam ranę;
Blizny nie znajdziemy,
Wewnętrzną tylko zmianę,
Gdzie słów jest znaczenie.

(Natura, XXXI, Jest takie nachylenie światła).

 

Przeciętny, codzienny człowiek może robić różnicę, nawet nie pojawiając się w poemacie: wiara w Boga jest sprawą ludzką.

Nie robi to różnicy w dali rozległej,
Zborne tak samo pory roku…

(Natura, XX, Dwa światy).

 

Bóg czy Ojciec Niebieski, słowa te przynależą z ludzką pojęciowością, a pojęciowość ta bywa, że jest różna, a także zmienia się z czasem:

Legaty twe, słodkie, mam dwa;
Dar miłości jednym —
Ojciec jakiś w Niebie by rad,
Jak by Mu przeznaczyć;.

(Miłość, II, Legat). Przez pojęciowość rozumiem ludzką zdolność opisywania i dokonywania odniesień przy pomoc pojęć, to jest koncepcji o doświadczeniu, wiedzy, supozycji, czy kreatywności (Merriam-Webster dictionary online)

 

Na koniec, słówko “Bóg” może mieć definicję w słowniku. Możemy porównać Webster’s Dictionary 1828.

Blady mój towarzyszu, o mnie wątp!
Gdy i Bóg by uraczony
Miłości tej cząstką
Co jej tobie nie poskąpiono.

(Miłość, V, Ustępstwo).

 

SENS SŁOWA I LUDZKIE DOŚWIADCZENIE ŻYCIOWE

Nasz pogląd na świat zależy od naszych spostrzeżeń i myślenia, od naszego kognitywnego, także intelektualnego doświadczenia. To kognitywne doświadczenie może wpływać na nasze pojmowanie języka. Proszę pamiętać, że obserwacje tutaj są moim kognitywnym stanowiskiem; nie poczytuję sobie wglądu w myślenie poetki.

 

Jest słówko brane o wiele zbyt neurofizjologicznie, w pracach Emilii Dickinson, a słówkiem tym jest pain, rzeczownik pospolity.

You left me boundaries of pain
Capacious as the sea,
Between eternity and time,
Your consciousness and me.

(Miłość, II, Legat).

 

Granice jak wyżej mogą być tylko bezsensowne dla doznania fizycznego. Nawet jeśli człowiek nie miał doświadczenia z bólem innego, czy poważniejszego niż ból mleczaka jedynie, człowiek wie, że nie ma jak się zamieniać doznaniami fizycznymi, czy je przekazywać. Wcześnie w życiu uczymy się, że nasze ludzkie ciała są indywidualne. Opis poetycki w Legacie czyni w rzeczy samej jasnym, że nie do bólu fizycznego wiersz się odnosi.

 

Jeżeli połączymy pojęcia zawartości i wymiarów, możemy porównać greckie βαρύμοχθος, barymohthos, pracochłonny. Język angielski ma frazę to take the pains, by wyrażać świadomy wysiłek. Ten nie musi przynosić fizycznego, psychologicznego, czy też jakiegokolwiek bólu dosłownie.

 

Starożytne βαρύς, barys, mogło znaczyć ciężki, zarówno jak głęboki, czy mocny: pojęcie stosowało się dla masy, długości, zarówno jak natężenia, także do skutku nasilenia, jak w słówku βα^ραθρώδης, barathrodes, znaczącym otchłanne w odniesieniu do morza, lub przepaścista dla drogi czy ścieżki; zobaczmy narzędzie do studiowania słów Perseusz. Fraza βᾰρεῖᾰ προσῳδῐ́ᾱ, bareia prosodia oznaczała grawis, cechę lingswistyczną. Zapraszam do notki załączonej z wierszem.

 

Dzisiaj, możemy przeczytać o fragmentarycznym kanonie z antycznymi greckimi epigramatami, który Uniwersytet Yale nabył w roku 1996. Przekazuje on opowieść o poecie, który przeżywszy “funta lat” pracując nad jakąś pracochłonną gramatyką, szedł do Hadesu — radzić zmarłym. Kevin Wilkinson interpretuje ów “funt lat” jako 70 lat życia Palladasa.

Dla Bolenia tajemnicy (Życie, XIX), możemy spróbować pomyśleć o języku jako narzędziu kognitywnym. Emilia Dickinson byłaby tego pomysłu prekursorką.
Pain has an element of blank;
It cannot recollect
When it began, or if there were
A day when it was not.

(Życie, XIX).

 

Nie ma bólu, fizycznego czy psychologicznego, bez świadomości jego początków i źródła, pzynajmniej u ludzi zdolnych pisać. Jeżeli przyjrzymy się językowym paradygmatom, zauważymy że czasowniki jak angielski to ache, czy polski boleć nie mają Strony Biernej. Nie mówimy *we are ached, czy *jesteśmy boleni. Jeżeli pomyślimy o rzeczy dość zwykłej w studiowaniu języka, jak tabela koniugacji, miejsca dla Strony Biernej będą puste.

 

Myśląc o implikacji kognitywnej: nie musimy uczyć się wszystkiego z doświadczenia. Aby własna dobra myśl motywowała nasze żywota — nawet jeśli przyjmujemy poradę, jest to nasza decyzja — możemy rozważać zjawiska i wnioskować, bez prób i błędów. Szczególnie uczynienie życia bolesnym nie uczyniłoby go znaczącym.

 

Emilia Dickinson była kognitywna względem przedimków, a oraz the. Wers I like a look of agony w Naprawdę (Czas a Wieczność, XII) przeczy upodobaniu: mielibyśmy wtedy the look of agony — konanie jest homely, wiersz jest o zwykłym umieraniu.

 

I like a look of agony,
Because I know it’s true;
Men do not sham convulsion,
Nor simulate a throe
.

 

The eyes glaze once, and that is death.
Impossible to feign
The beads upon the forehead
By homely anguish strung.

Jest kognitywnie dość prowokującą, myśl o tym świecie bez śmierci; myśl, czy byłaby osoba skłonna pozostawać na tej planecie w nieskończoność. Dalej o przedimkach, I lost a world (Czas a Wieczność, XXXVI, Zawieruszony) nie ogłasza końca świata, the end of the world.

 

Kognitywna indywidualność w obrazowaniu świata przejawia się w Zachodów słońca morzu (Nature, XIII). Morze Żółte znajduje się na Dalekim Wschodzie. Jednakowoż to Rzeka Żółta dostarcza mu wód, nadpływając — równie geograficznie — z zachodu.

 

Mówiąc, nikt nie wie, możemy mieć skłonność do sensu nikt dokoła nie wie. Ten wpływ ludzkiego mapowania kognitywnego widać w Kwieciu maja (Nature, II). Myślenie o wszystkich istotach ludzkich na świecie nie zdarza się tak znowu często, a mogłoby być i dziwnym, gdy uwaga jest na faunę, florę i geografię:
Next to the robin
In every human soul.

 

RZECZYWISTOŚCI JĘZYKOWE

Poezja bywa tłumaczona. Znaczy to, że zaczyna istnieć w więcej niż jednej rzeczywistości językowej. Rzeczywistość językowa nie zawsze jest wynikiem kognitywnym, a rodzaj gramatyczny może tu być doskonałą ilustracją. Nie tylko w polskim mamy owe arbitralne gramatyczne przypisanie, którego nikt nie bierze seksualnie: książki czy rowery nie są dziewczętami czy chłopcami, a jabłka nie czynią trzeciej płci. Nikt nie myśli we francuskim o fraku dla cahier, czy sukni dla niemieckiej Zeitschrift.

 

Między innymi sprawami, pracuję nad tłumaczeniem z angielskiego amerykańskiego na polski; proszę pozwolić, żebym skupiła się na tym.
lulu.com/spotlight/teresapelka

 

Przekładając Emilię Dickinson, rodzaj gramatyczny pszczoły wymaga świadomego podejścia. Po polsku, pszczoła to ona. Ażeby nie „re-orientować” wersów „seksualnie”, tłumacz może musieć pójść „w górę rodzinnego drzewka”, którym tu są Apidae. W Apoteozie (Miłość, XVIII), używam polskiego trzmiela, gramatycznie męskiego. W humorystycznym Panu pszczole (Natura, XV) nadaję biologicznej taksonomii prefiks jak dla ludzkich imion; polski nie wymaga wielkich liter dla takich bajkowych zastosowań, chociaż angielskie Mr. Bee — owszem. Dwa światy (Natura, XX) mają polskiego brzmika, jako że
Jemu, rozłąka z jego różą
Wygląda na katorgę.

 

Droga widzie także „w górę rodzinnego drzewka” przy przekładzie bobolinka. To lokalne nazwanie północnoamerykańskie (Natura, VI, Piosnką posłużenie, oraz XXII, Dzień) bywa tłumaczone na sposób sugerujący Środkowy lub Daleki Wschód: polski ryżojad implikuje zwierzę żywiące się ryżem. W Ameryce, bobolinki są znane z jedzenia ogółem ziaren i insektów.

 

“Linneuszowa” klasyfikacja tego ptaka pochodzi z Europy. Etykietka Dolichonyx oryzivorus, jest grecko-łacińską mieszanką, w rzeczy samej wyglądającą na żart. Morfem dolicho– pochodzi od greckiego dolichos, znaczącego “długi”; łacińskie -nyx dodawałoby się jednak do „podługowaty”. Łacińskie oryza oraz -vorus uczyniłyby nowy rząd, gdyby nie było problemu z utworzeniem ranivora: możemy mieć liczbę mnogą, omnivora oraz carnivora czy herbivora, jako że zdolnym do poruszania się formom żywym nie zdarza się być tak restrykcyjnymi co do diety; proszę zobaczyć Wikipedię, łaciński sufiks -vorus.

 

Etykietkę tą utworzono po śmierci Linneusza. Oryginalne Regnum Animale jej nie ma. Na szczęście, bobolinki mają dużą i międzynarodową rodzinę, Passeriformes. Po polsku, krewniacy są znani jako wróbel oraz wróblaste, codzienne ptaszęta, jak bobolinki. Wiele języków przyjęło nazwę lokalną i oryginalną, bobolink; proszę zobaczyć na Wikispecies: Bobolink. To samo może stać się w polskim, co jest kwestią bardziej dla publicystów: tłumacz kieruje się językowym uzusem.

 

Wracając do rodzaju gramatycznego, śmierć jest rodzaju męskiego w angielskim, a żeńskiego w polskim, co przekonujące, bez roli seksualnej, nawet jeśli uosobiona. Tłumaczenie może po prostu oddawać zaimki osobowe, predykaty i deklinacje (Czas a Wieczność, XXVII, Rydwan):

A że się dla Śmierci zatrzymać nie mogłam,
Ona dla mnie przystanęła uprzejmie…

 

Egzystencja poszła różnymi drogami w polskim i amerykańskim, od czasów antycznych początków. Egzystencja przyjęła znaczenie codziennego życia, często jako część frazy szara egzystencja. To polskie istnienie, w liczbie pojedynczej (dopełniacz istnienia), kolokuje bardziej z filozofią (Czas a Wieczność, XXIV, Boję się?). Liczba mnoga, istnienia (dopełniacz istnień) implikowałaby jednak więcej niż jedną ludzką istotę. Ażeby oddać angielską liczbę mnogą, existences, możemy odwołać się do stylów istnienia, istnienia więcej niż jeden styl.

 

Na koniec, polska rzeczywistość językowa jest dzisiaj znacznie bardziej preskryptywna niż ta dla angielskiego amerykańskiego. W roku 1996, powstała Rada języka polskiego, aby być oficjalnym języka polskiego organem regulacyjnym. Rada zdecydowała, że forma czasownikowa „wziąść” (ang. to take w bezokoliczniku) jest nieparadygmatyczna i takowoż niepoprawna. Czasownik “to take” pojawia się w poezji Emilii Dickinson.

 

Argumenty powoływały się na spekulatywną “prasłowiańską” formę “vzęti”, oraz kształty języka polskiego dla których XVI stulecie było najświeższym. “Prasłowiański” jest szczególnie spekulatywny ze względu na [ę]: cytat dla pierwszego polskiego zdania pismem, Daj, acz ja pobruszę, a ty poczywaj jest nowoczesnym oddaniem staropolskiego Day ut ia pobrusa, a ti poziwai. Wikimedia pokazują źródło.

 

Ani rosyjski, ani czeski czy słowacki [ą] bądź [ę] nie mają. Litewskie przejawianie natomiast okazuje owe dźwięki jednakowoż jakoś zakreślonymi przez granice królestwa obojga narodów, gdzie w roku 1364 założono Uniwersytet Jagielloński, który przyjmował — także wpływy francuskie.

 

Myśląc o rzeczywistości anglojęzycznej, byłoby to jak próbować wynaleźć “pra-angielską” formę jak “takkan”, dla czasownika to take, aby połączyć staroangielski z innymi wpływami w słowniku etymologicznym, a potem próbować “uregulować” czasowniki nieregularne.

 

Polskie “wziąść” jest szczególne jako forma preferowana przez Mickiewicza, Słowackiego, oraz wielu polskich autorów w czasach kiedy Emilia Dickinson pisała, a także potem. “Wziąć”, forma rekomendowana teraz przez Radę, była uważana za fonotaktycznie niewyrobioną.

 

To w okolicach XVI wieku ludzie mówiący po polsku zaczęli mediować [ą] oraz [j] dźwiękiem mowy [ś]: powodem była sprawa którą możemy nazwać welarnością pasywną. Także dzisiaj, tył języka ewidentnie potrzebuje ramy czasowej dwóch dźwięków mowy, aby utworzyć [ą] bądź [j] razem z innym dźwiękiem pasywnie angażującym podniebienie miękkie, jak [ć]. Tym towarzyszącym dźwiękiem jest [ś], a tak często, że można by ułożyć fonologiczną regułę o podniebiennej ekonomii języka. Pokrótce, forma “wziąść” pojawiła się w polskim naturalnie i jest prawdopodobnym, że powróci. Na jakikolwiek sposób nie byłaby doskonale regularna, pozwala na perfekcyjne i bez wysiłku [ą], stąd argument fonotaktyczny.

 

Zdecydowałam się zachować formę “wziąść” dla poezji Emilii Dickinson (Chrzcielnia miłości). Emilii Dickinson definitywnie nie należą się insynuacje o fonologicznej przewinie, a forma “wziąść” może naturalnie powrócić i pozostać. Część dzisiejszej preskryptywności nad językiem polskim może być abreakcją wobec czasów, gdy Polacy nie mieli za bardzo pozycji by decydować o sprawach polskich ogółem. Ustalone wzorce demokratyczne zachęcają do zrównoważonego podejścia do języka.

 

Ludzie zainteresowani fonemiką, także dla poezji, mogą zechcieć użyć moich zestawień dla czasowników nieregularnych.

 

OSOBOWOŚĆ A PISARSTWO

Przeczytałam ładnych parę analiz o pisarzach. Różniły się one jak ich autorzy, a działalność własna komentatora wpływała na jego czy jej obraz osoby językowo kreatywnej. Ludzie którzy nie byli autorami wyraźnie dozwalali na więcej spekulacji nad umysłowością i stylem zachowań. Ogółem, literackiej krytyce zdarzało się przypisywać pisarstwu szaleństwo bądź narkotyki, dość potężne odia.

 

Jestem lingwistką i pragmatyczką. Dla mnie aktywność językowa jest czymś zwykłym i normalnym, moim chlebem i w przeliczeniu za słowo czy plik względem translacji, oczywiście nie wymagającym zjawisk nadnaturalnych czy aberrujących od normy. Mówiąc prosto: jedni lubią piec chleb, inni robić podkowy, a niektórzy lubią parać się słowy.

 

 

Ze strony prostych faktów, pisarstwo Emilii Dickinson jest trzeźwe. Jej wyobrażeniowość jest leksykalna, jej styl nie ma wielosłowności, repetytywnej fonemiki, czy błędów anafory jakie możemy znaleźć u osób zaburzonych umysłowo bądź stosujących używki. Jej twórczość ma świadomość osoby poetyckiej jako narzędzia, a językową naiwnością nie zajmuje się wcale.

 

Odnośnie do samotniczych zwyczajów, jest taki stan skupienia, któremu odosobnienie i cisza sprzyjają. Jest on szczególnie pożądany dla pracy językowej; pochłonięcie językową materią potrafi przynieść naturalne, emocjonalne i intelektualne nagrody, osobie językowo pracującej zarówno jak czytelnikowi. Jak nie podejrzewa się pustelników, autorzy także nie mają na celu obrażania świata. Odosobnienie nie musi oznaczać samotności, a nie jest też stanowiskiem ponad światem:
Na rozum, w niebiesiech
Będziemy jakoś kwita,
Z równaniem jakim lepszym;
Ale co z tego?
😉
(Czas a Wieczność, XXIII, Na rozum, świat jest krótki). Życzę przyjemności: darem Emilii Dickinson była zdolność łączenia językowej wprawy z prostym urokiem mowy, do czego możemy powrócić mimo edycji Johnsona.

Advertisements

Feel welcome to comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s