Posłowie do Kolekcji pierwszej

English: Afterword

 

Nigdy nie czytam wstępów czy posłowiów, zanim nie przeczytam tekstu. Czasem zgadzam się z komentarzem, czasem nie. To posłowie jest zatem raczej opowieścią tłumaczki: dzielę się moimi skojarzeniami  i obserwacjami, nie poczytując sobie wglądu w umysł poetki. Z poezji, tak czy inaczej, mamy to, co bierzemy, jako że nigdy nie będzie klucza ani prawzoru dla interpretacji uniwersalnej. To właśnie w poezji lubię.

 

POETYCKA INTERPUNKCJA I SKŁADNIA

 

Zadaniem interpunkcji ogółem jest zaznaczać zakresy znaczenia. W poezji, tekst mamy w wersach, a ich końce często działają jak przecinki. To znaczy, może nie być przecinka pismem czy drukiem na końcu wersu, ale rozumiemy tekst, jakby był. Złóżmy tekst w jedną linijkę, żeby zobaczyć tę rolę przecinka i wersu.

 

I died for beauty, but was scarce adjusted in the tomb,

 

Moglibyśmy mieć wrażenie, że osoba ledwie mieściła się w trumnie. Pomyślmy jednak o interpukcji poetyckiej,

 

I died for beauty, but was scarce, adjusted in the tomb…

 

Rzeczywiście, osoba poetycka dostała towarzystwo (Czas a Wieczność, X, Dla piękna umarłam, s. 32).

 

Interpunkcja może pomagać w poezji uwydatnieniu:

 

A patrząc tak na nią; jak powoli
Roku mijać musiały pory…

 

Porównajmy Czas a Wieczność, XX, Noc ostatnią której żyła

 

zadrżała lekko, zmarłszy, z wolą dobrą.

 

POETYCKA UMIEJĘTNOŚĆ I WPRAWA

 

Emilia Dickinson kształciła się w klasyce, łacińskiej i greckiej. Interesowałą się też Starożytnością.

 

Cenną a tkliwą jest mi przyjemnością
Starego księgi druku napotkanie…

(Życie, X, W bibliotece).

 

Kojarzę starożytną filozofię z pewnym typem orzeczenia w poezji Emilii Dickinson.

 

Captivity is consciousness,
So’s liberty.

(Czas a Wieczność, XXV, Emancypacja).

 

Antyczni filozofowie organizowali pojęcia w kategorie. Słówko kategoria pochodzi z greckiego katēgoria, orzeczenie, kategoria; czasownik katēgorein bierze formę po ageirein, gromadzić. Interpretuję te wersy Emilii Dickinson jako niewola przynależy z kategorią świadomości; osoba ma świadomość bycia zniewoloną, tak samo stanu lub uwarunkowania bycia wolną, stąd,

 

Jasyr masz w świadomości,
To samo z swobodą.

 

Angielski jest językiem niefleksyjnym. Aby powiedzieć, że świadomość jest zniewoleniem, musielibyśmy powiedzieć

 

consciousness is captivity

 

Takie orzeczenie logiczne znajdziemy także w Arystotelesie.

 

Jest naturalnym, osobie z uczuciem dla języka, studiować go do szczegółu. Myślę, że Emilia Dickinson dokonała takich studiów. Nie tylko składnia, słowa też mają komponenty. Na przykład, zarówno łacina jak greka mają cząstkę (lus). Spójrzmy na poematy i porównajmy.

  • (Na burzy przeciągłej) ἐνηλύσιος, enelusios, rażony piorunem;
  • (Czas a Wieczność, XVIII, Kompani) collusor, kompan w zabawie; condiscipulus, kumpel ze szkoły; angelus, posłannik, anioł; lapillus, kamyk, minerał; lusus, gra; ὁμηλυσία, omelusia, towarzystwo;
  • (Miłość, IX, Masz li w serduszku źródełko) rivulus, małe źródełko, mały strumyk; galgulus, mały ptaszek; aridulus, suchawy —w łacinie, cząstka ta współtworzyła nie tylko zdrobnienia;
  • (Życie, XI, W szaleństwie) λυσσον, alusson, ang. madwort, Farsetia clypeata; λυσσος, alussos, leczący szaleństwo; λυσιδωτός, alusidotos, łaćuchem obwiązany;
  • (Bezpowrotnie) νάπλυσις, anaplusis, zmywanie, obmywanie; ἀνήλυσις, anelusis, chodzenie gdzieś, powrót; λυσις, elusis, krok, sposób chodzenia; lenunculus, mała łódka, skiff (dyrdająca łódeczka).

 

Widzę to przejawianie się morfemów za świadome użycie językowych paradygmatów: to więcej niż przypadek. W poezji Emilii Dickinson służą one słownej panoramie, twórczej wyobrażeniowości.

 

Kule spotykają się pod jakim kątem (angellus, z podwójnym l w łacinie), wprowadzając wyobrażone postrzeganie, Z Potomakiem.

 

Ale dumnych obydwoje
Kobieta i jej chłopiec
Mi przed oczami w tę i z powrotem
Jak w niebo patrzę.

 

Możemy porównać greckie -upo/-ypo w Niczego innego nie prosiłam (Życie, XII): ): ἰσότυπος, isotypos, podobnie ukształtowany, συνυπόπτωσις, synypoptosis, równoczesna prezentacja zmysłom, cauponarius, właściciel sklepu, handlowiec, ὑποπτερνίς, upopternis, gałka (rodzaj guzika który się może kręcić, w użyciu współczesnym), oraz ὑπo, upo, poniżej, oglądając obrazek (jak Brazylię na mapie).

 

SENS SŁOWA A LUDZKIE DOŚWIADCZENIE ŻYCIOWE

Mój (Miłość, I) nasuwa mi rzadką księgę, może greckiej poezji lub filozofii. Biały głos był głosem aprobaty w starożytnej Grecji, który w sprawach państwa wymagał zatwierdzenia przez urzędników zwanych prytanami, stąd prawem głosu prytejskim, w moim przekładzie.

 

Zinterpretujmy pieczęć monarszą. Nie przekonują mnie wyjaśnienia religijne. Emilia Dickinson oczywiście nie zamierzała założyć królestwa w jakim niebie, by konkurować z biblijnym. Nie była też rojalistką. Rzadkie księgi były jednak pieczątkowane dla oznaczenia właściciela. Pieczątki mówiły ex libris, dosłownie, spomiędzy książek należących do… Tak więc, pieczęć ta monarsza to pieczątka ekslibrisu. Wiersz zrównuje umiejętność i przyjemność czytania z godnością monarszą.

 

Nie tylko tutaj, poezja Emilii Dickinson okazuje silny afekt dla książek i czytania; silną, serdeczną emocję:

 

Mój, znakiem w tym kazamacie szkarłatnym
Co kraty go nie ujarzmią!

 

Nie interpretuję frazy grave’s repeal jako zmartwychwstanie. Czasownik to repeal, jak sprawdzimy Webstera z 1828, mógł w czasach Emilii Dickinson oznaczać odwoływanie, ale nie odnosił się do osób. Poniżej, piszę więcej o tej specyfice w poezji Emilii Dickinson. Ponadto, pisma biblijne podkreślają, że Chrystus zmartwychwstał siłą własną, nie z nadania. Dla mnie, werset mówi o przeżywaniu myśli, i to stąd ponad umieranie. Fraza gdy wieki rabusiami, wskazuje na wiele minionych lat, oraz podkreśla wagę własności. Opieczętowane książki trudniej było zawłaszczyć, jako że atrament wsiąkał w kartę. Oczywiście, nigdy nie skradziono religii: tak czy tak, przymiotnik mój musi się odnosić do posiadania rzeczy.

 

Odrzucam możliwość interpretacji politycznej. Pierwsze „białe prawybory” urządzono po roku 1890, a Emilia Dickinson zmarła w 1886.

 

Wiersz bezpośrednio następujący, Spuścizna (Miłość, II), jasno mi wskazuje na Starożytność.

 

Co i Ojciec jaki Niebieski by się radował,
Gdyby Mu oferowano;

 

Przedimek nieokreślony a, który przekładam na polski przymiotnik jaki, kieruje w czasy przed-chrześcijańskie, w których postać jednego ojca niebieskiego nie istniała. Wiersz jednocześnie przywołuje starożytną grekę.

 

I to staranie, co granicę ma
Jak morze szeroką,
Między czasem a wiecznością,
Mną a świadomością twoją.

 

W oryginale,
You left me boundaries of pain
Capacious as the sea,
Between eternity and time,
Your consciousness and me.

 

Słówko pain bywa interpretowane dosłownie jako ból. Granice wedle opisu powyżej mogłyby jednak być jedynie ściśle absurdalne, jak na doznanie fizyczne. Choćby kto miał tyle tylko doświadczenia z bólem jak bolesność mleczaka, każdy wie, że ludzie dokoła nie mają tych samych fizycznych doznań. Natomiast kojarząc pojęcia content oraz vast, możemy porównać greckie βαρύμοχθος, barymochthos, wymagające starania, stąd polskie staranie. Dziś mamy zwroty jak to take the pains, dla świadomego wysiłku. Ten nie potrzebuje skutkować fizycznym, psychologicznym, czy dosłownie jakimkolwiek bólem.

 

Ustępstwo (Miłość, V) jest absolutnie błyskotliwe, z współczesnym nawiązaniem do Boga oraz specyfiką względem osób.

 

Blady mój towarzyszu, o mnie wątp!
Gdy i Bóg by uraczony
Miłości tej cząstką
Co jej tobie nie poskąpiono.

 

Być może nie ma nic bardziej prozaicznego niż odkurzanie książek. Kreślenie o nim wierszy przynależy z geniuszem (starczy spróbować samemu czy samej, by się przekonać). Utwór jednak bywa brany za afekt do człowieka, choć ni kobieta, ni mężczyzna może z góry założyć zadowalanie, i to z bliska — Boga.

 

…i Bóg by uraczony
Miłości tej cząstką
Co jej tobie nie poskąpiono.

 

Musimy tu zauważyć, że pojęcie Boga — we wszystkich filozofiach i religiach — to pojęcie istoty z własną wolą i afektem, wśród atrybutów dzielonych z ludźmi. Na szczęście, pierwszy wers podpowada: my dim companion.

 

Mamy a dim capacity for wings oraz a fear too dim, w poezji Emilii Dickinson; są dim, long-expectant eyes i dim countries; jest dim sounding oraz a dim border star; dimity in convictions, dimities of blue, oraz dimming in thought, zarówno jak wrażenia dimmer than a lace — ale nie ma dim persons czy people. Co może tracić wyrazistość z czasem? Tekst drukiem. A companion może być leksykonem, podręcznikiem, czy kompendium, stąd polski przymiotnik blady.

 

Łacińskie cedo może nas poprowadzić dalej. Znaczyło oddać pod innej osoby zarządzanie. Kurz bywał już do tej pory podporządkowywany, stąd

 

…dla ciebie mam
Uprzednią moją rozkosz!
…Kurz pod panowanie dałam…

 

Hasła słownikowe czy encyklopedyczne o Bogu to rozwój późniejszy niż leksykografia: na samym początku, rozważania te przynależały z pracami filozofów. Tutaj, osoba poetycka nie spodziewa się swojego imienia w źródłach pisemnych które mają definicje Boga: Blady mój towarzyszu, o mnie wątp

 

Dzisiaj, możemy przeczytać notkę encyklopedyczną:

 

Kiedy Webster umarł, jego spadkobiercy sprzedali luźne karty jego rewizji Amerykańskiego Słownika Języka Angielskiego firmie J. S. & C. Adams w Amherst, Massachusetts. Firma oprawiła i opublikowała w roku 1844 małą liczbę kopii — tej samej edycji, której Emilia Dickinson używała jako narzędzie swej poetyckiej kompozycji:

 

When Webster died, his heirs sold unbound sheets of his 1841 revision American Dictionary of the English Language to the firm of J. S. & C. Adams of Amherst, Massachusetts. This firm bound and published a small number of copies in 1844 – the same edition that Emily Dickinson used as a tool for her poetic composition, Wikipedia, wolna encyklopedia.

 

Nie wiem czy jest pewność, że Emilia Dickinson używała wydania z roku 1844. Pierwsze wydanie datuje się na rok 1828. O ile przypuszczać, iż pisała o Websterze w domowej bibliotece, poblednąć mógł był druk owego pierwszego wydania (możemy porównać Wikimedia). Dzisiaj, słownik nieskrócony Webstera ma też notkę o Emilii Dickinson.

 

Na koniec, interpretowanie wiersza jako skłonności ku człowiekowi miałoby implikację, że próbowano komuś zrobić prezent z kurzu — śmieszną, dla miłości i amorów. Nie było nigdy tak biednych ludzi. Widzę ten wiersz jako zmyślny i humorystyczny utwór o prozie życia. Osoba poetycka ma pomoc domową; pracuje, a pozwala posprzątać w ramach ustępstwa, gdyż wymaga to owej pracy przerwania: Kurz pod panowanie dałam

 

Emilia Dickinson także świadomie używała przedimków. I like a look of agony (Czas a Wieczność, XII, Naprawdę) dyskwalifikuje upodobanie: mielibyśmy wtedy the look of agony. Śmiertelność jako obrany wzorzec to wyzywająca myśl, bądź też ciekawie postawione pytanie, odnośnie powszedniego umierania: kto chciałby żyć na Ziemi w nieskończoność, dosłownie? I lost a world (Czas a Wieczność, XXXVI, Zwieruszony) nie ogłasza zagubienia świata, the world.

 

Ludzkie pojmowanie mowy wiąże się z uzusem językowym oraz doświadczeniem: własnym i postrzeganym o innych ludziach. Najogólniej biorąc, łącznie z wiekami językowej historii, słowa mogą być monosemowe tylko w kontekście. Językowe doświadczenie będzie mieć wszystkie słowa za potencjalnie polisemowe, wieloznaczne.

 

Rozważmy divinity. Już w antycznej łacinie, ludzie widzieli słowa jako wieloznaczne. Praesentio, nie oznaczało jedynie przepowiedni, ale ogółem postrzeganie z wyprzedzeniem. Spiritus miało sugerować nadprzyrodzoną inspirację oraz ludzkie oddychanie. Praesens znaczyło widoczny, obecny. Preasensus mogło być formą praesentio.

 

W poezji, czas teraźniejszy (present) może nie mówić niczego bieżącego. Może służyć prezentacji. Możemy spojrzeć na Zastrzeżenie (Życie, XIII) oraz Przeczucie (Natura, XVI). Z pozłoci (Czas a Wieczność, VI) ma frazę the clew divine. Łacińskie ina oznaczało cienką nić, stąd tę nić błękitu boską, w relacji do easy sweeps of sky.

 

Divine intoxication w Stawiamy żagiel (Czas a Wieczność, VII, s. 28), jakkolwiek przekładalne i przetłumaczone na boskie upojenie, oczywiście nie odnosi się do żadnych bogów. Sprawy mają się tak samo z odors so divine w Trawach (Natura, IX, s. 122). Divinest sense w Szaleństwie (Życie, XI, s. 174) nasuwa psychologię, tak samo jak divine majority w Zastrzeżeniu (Życie, XIII, s. 176). Mamy zatem polski przymiotnik duchowy, w tłumaczeniu.

 

ŻYCIE A PISARSTWO — EMILIA DICKINSON W PERSPEKTYWIE

 

Biografie poetów moga być interesujące, o twórczym przedsięwzięciu mogą jednak mieć ni wskazówki. Z drugiej strony, czytając, powieści czy wiersze, potrzebujemy literackiego podmiotu czy też, wedle mojej preferencji dla poezji, osoby poetyckiej. Autor nią nie jest. Fakt ten nie tworzy opcji binarnej: opinie czy uczucia literackich postaci nie muszą przeczyć tym, które ma autor. Jako czytelnicy, zgódźmy się jedynie, iż to reportaże bądź pamiętniki są reportażami czy pamiętnikami, nie powieści, czy wiersze.

 

Próba traktowania poezji jak osobiste wyznanie zawiedzie już w Kolekcji pierwszej. Na przykład, Morza nigdy nie ujrzałam w Czasie a Wieczności (XVII) przeczyłoby Stawianiu żagla. Wedle pierwodruku, Emilia Dickinson nie miała czasu ukończyć swej poezji, ale pomogła wiersze do druku posortować, w co jestem skłonna wierzyć, patrząc na pojęciowe powiązania między poematami.

 

Czasy poetki oczywiście mogły mieć na nią wpływ. „Era maszyny parowej” zaważyła pewnie na O spraw wiele martwionej (Czas a Wieczność, XI), w obrazie człowieka jako porównywanego z maszyną.

 

Doświadczenie i czas zawsze są jednak indywidualne: nie ma wiedzy ani rozeznania bez percepcji. Zapewne zwrot „czerkieska piękność” zainspirował etykiety kosmetyków obiecujących dobry wygląd. Jednak Emilia Dickinson najprawdopodobniej nie była świadoma skojarzonej niemoralności — nie miał to jak być dobry temat do rozmowy z damą, nie było też internetu — jej konotacją są dzieci, chęć których, w kontekście jak współcześnie, na myśl nie przychodzi (Letnie zastępy, Kolekcja I, Natura).

 

Tym samym, chcę dokonać zastrzeżenia o dzisiejszych źródłach greckich i łacińskich: mają elementy z publikacji uprzednio wykluczane, ze względu na dobre maniery. Elementy te są ponadto rzeczywiście zbędne, gdy czytamy poezję Emilii Dickinson, która nie bała się morałów. Udawana wiara zostaje potępiona w Bezpiecznych w alabastru swoich izbach (Czas a Wieczność, IV, s. 24). Walczyć głośno to odwaga (Życie, XVI) wyśmiewa wymyślanie spraw, w których patriotyzm miałby być narzędziem. Mózg w swoich zagłębieniach (Życie, XXVI) ostrzega przed niezdrowym używaniem języka. A Aniołki wczesnym rankiem (Natura, XVIII) po prostu proszą dzieci o trzymanie kwiatów w wodzie.

 

W końcu, Samotny dom (Życie, XV) przypomina by zamykać na klucz drzwi: łącząc sens i poetycką interpunkcję — nikt nie wierzy we wschody słońca otwierające drzwi i nie ma się jak cieszyć byciem rabowanym — Fancy the sunrise left the door ajar, czytam, Fancy the sunrise , left the door ajar .

 

Indywidualność w obrazowaniu świata widać w Zachodów słońca morzu (Natura, XIII). Morze Żółte znajduje się na Dalekim Wschodzie. Jednakowoż, to Żółta Rzeka dostarcza mu wód, nadchodząc — równie geograficznie — z zachodu.

 

Pojęcia bliskości czy sąsiedztwa uwydatnia Niespodziewajka (Natura, I). Moglibyśmy powiedzieć no human soul would know, mając na myśli nobody round knows, stąd w każdej z naszych dusz, w przekładzie. Po polsku, każda ludzka dusza, dosłownie, implikowałaby każda ludzką istotę na świecie.

 

Ten sam wiersz potrafi inspirować twórcze podejście do języka. May-flower pisane mayflower lub may flower, ma w sobie potencjał, gdy pisane z myślnikiem. Jako że ostatnie wersy to
Natura wyrzeka się
Antyczności,

tłumaczę tytuł jako Niespodziewajkę. Łacińskie epigaea repens oznacza wijący się arbutus. Cząstka repens mogła jednak znaczyć coś nieoczekiwanego.

 

Bolenia tajemnica (Życie, XIX) rozwija myśl o języku jako narzędziu kognitywnym, co do czego można by rozpoznać w Emilii Dickinson prekursorkę. Doświadczenie życiowe powie nam, że nie ma bólu, fizycznego czy psychologicznego, bez świadomości jego początku oraz źródła, przynajmniej u ludzi zdolnych do pisania. Jeśli zajrzymy do paradygmatów językowych, zauważymy że czasowniki takie jak to ache, polskie boleć, łacińskie doleo, a greckie ponao, nie mają Strony Biernej. Nie mówimy, że *jesteśmy bolani, *we are ached.

 

Czasowniki te mają jednak użycia dynamiczne oraz formy progresywne. Rozważając new periods of pain, możemy wykluczyć kobiecą niedyspozycję, w świetle świadomości jak powyżej. Języki mają jednak swoje okresy, a tym zdarza się przynosić zmiany we wzorcach czasownikowych, jak w późnej łacinie, kiedy porównamy ją ze starą, na przykład.

 

Dla mnie ważną kognitywnie implikacją jest to, że nie musimy się uczyć wszystkiego z doświadczania. Aby własna dobra myśl motywowała nasze żywota — bo nawet wybór porady jest naszą decyzją — możemy rozważać zjawiska i wnioskować. Co oczywiste, uczynienie życia bolesnym nie uczyniłoby go znaczącym (pustka jaka).

 

RZECZYWISTOŚĆ JĘZYKOWA

Polski i amerykański różnią się znacznie, w dźwięku i gramatyce. Rodzaj gramatyczny jest wyraźną różnicą. Polski, nie jako jedyny taki język, ma to arbitralne przypisanie, którego nikt seksualnie nie bierze. Nie widzimy książek czy rowerów jako dziewczęta czy chłopców, a kupowanie jabłek nie czyni trzeciej płci.

 

Jednak z poezją Emilii Dickinson, to rodzaj gramatyczny pszczoły oczywiście przyniesie trudności.

 

Po polsku, Apidae są gramatycznie głównie żeńskie. Tak więc, w Apoteozie (Miłość, XVII) używam polskiego trzmiela, gramatycznie męskiego. Pan pszczoła humorystycznie zastępuje pszczołę (Natura, XV). W Dwóch światach (Natura, XX), używam polskiego brzmika, jako że
Dla niego, od róży odłączenie
Jest admonicją.

 

Śmierć jest rodzaju męskiego w angielskim, a żeńskiego w polskim. Jednak jako agens, czynnik przynoszący skutek — zakończenie życia — śmierć wiarygodnie roli seksualnej nie ma, nawet spersonifikowana. Tłumaczę ją więc na polski rodzaj żeński.  Czas  a Wieczność,   XVII, Rydwan:

A że się dla Śmierci zatrzymać nie mogłam
Ona (she) dla mnie przystanęła uprzejmie
.

 

Bobolink to północnoamerykańskie nazwanie (Natura, VI, Piosnką posłużenie, oraz XXII, Dzień). Polski ryżojad sugeruje zwierzę które się karmi ryżem. W Ameryce, bobolinki są znane z żywienia się ogółem nasionami, oraz insektami.

 

„Linneuszowa” klasyfikacja tego ptaka pochodzi z Europy. Etykietka, Dolichonyx oryzivorus, nie jest klasycznie łacińska. Morfem dolicho– pochodzi od greckiego dolichos, “długi”. Więcej, etykietka ta przyszła w czasach, gdy taksonomia Linneusza była kontynuowana po jego śmierci, także niedbale. Orginalne Regnum Animale nie ma tego ptaszego imenia, stąd wróbel oraz wróblasty w tłumaczeniu (ptak przynależy do Passeriformes).

 

Polski wróbel to ptaszę tak powszechne w Polsce, jak bobolink w Ameryce. Wiele języków przyjęło już amerykańską i orginalną nazwę, bobolink. To samo może stać się w polskim, tyle że to publicystom raczej niż tłumaczom należałoby się nad tym zastanowić: tłumacz używa uzusu.

 

Polski i amerykański różnią się też w percepcji części ciała. Amerykański ma fingers oraz toes. Polski, ogółem wyspecjalizowane części kończyn, palce, u stóp i rąk, stąd dłonie w moim przekładzie Umierania (Czas a Wieczność, XXV).

My fingers were awake;
Dłonie nadal przytomne;

 

Egzystencja poszła różnymi ścieżkami w polskim i amerykańskim, porównując antyczne początki. Polska egzystencja przyjęła sens codziennego życia, często w zwrocie szara egzystencja, który moglibyśmy tłumaczyć the gloomy, ordinary existence. Polskie istnienie w liczbie pojedynczej częściej kolokuje z filozofią, stąd (Czas a Wieczność, XXIV, Boję się?):
In one or more existences
W istnienia więcej niż jeden styl.

 

Istnienia w liczbie mnogiej, jak więcej istnień (more existences) mogłyby sugerować dwoje lub więcej ludzi bądź żywotów. Natomiast egzystencja często współwystępuje w polskim z śmiertelnością.

 

Jak z wszystkimi źródłami, nie można za słownikami podążać bez trzeźwej oceny. Zmiana językowa nie usprawiedliwia na przykład wykładania polskiego przymiotnika snadny (udatny, zdolny, do czegoś właściwy, odpowiedni) jako łatwy, angielskie easy.

Znam ją i naród jej snadny
I’ve known her from an ample nation.

 

(Życie, XIII, Zastrzeżenie, s. 176 ). Angielskie ample prawdopodobnie oddaje sens najlepiej, z uwagą, że także w opisie wyglądu, snadny wnosi preferencje osobiste. Snadny (snadna) mi czy nie snadny (nie snadna) mi będzie znaczyć ładna (przystojny)  bądź nie ładna (nie przystojny) jak dla mnie.

 

Karłowicz, Kryński i Niedźwiecki ekstrapolują w leksem „łatwy”, jednak przykłady do tego właśnie hasła nie popierają odniesienia. (A) Wesołe żarty ukazują dobrą na umyśle snadność (intelektualną wprawę);  (B) Snadność rozumu (pojętność, giętkość intelektualną); (C) Ma wielką snadność do nauk (talent, predylekcję do nauki); (D) Woda czyni ziemię snadną (zdatną, właściwą); (E) Snadna rzecz do wynalezienia (pomysłowy, o wynalazku). Jest ewidentnym, że znaczenie słowa snadny to nie leksem łatwy.

 

Samuel Linde napisał inne znaczące źródło słownikowe, w czasach bliższych tym, w których żyła Emilia Dickinson. Zastrzeżenie o miarodajności naturalnie też się tu stosuje, a żaden słownik nie jest wszechogarniający: nawet jeśli słówka nie wymienia duży słownik, nie znaczy to, że słówko nie istnieje.

 

Rudymentarium dalej jest w użyciu, przez ekspertów w polszczyźnie. Było w szerszym użyciu w czasach Emilii Dickinson. Tłumaczy się na angielskie primer (Czas a Wieczność, XXI, Pierwsza lekcja). Karłowicz, Kryński i Niedźwiecki mają umalenie, niezupełnie poprawnie, jako czynność pomniejszania (umalanie), a nie jej skutek (umalony wzgórek, Czas a Wieczność, XVII, Rydwan). Linde ma wymieciny, angielskie sweepings (Miłość, VI, Jeśli cię oczekiwać jesienią).

 

Dużo dyskutuje się nad polskim czasownikiem wziąść, po angielsku to take. Jest notowany w Karłowiczu, Kryńskim, Niedźwieckim, oraz Lindem i Brücknerze. Autorzy uznawani za swój styl w języku polskim, preferowali go ponad starszą formę wziąć: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Henryk Sienkiewicz, Adam Asnyk, Józef Ignacy Kraszewski, oraz wielu innych.

 

Podczas gdy spór objął zasięgiem i politykę, czasownik wziąść ma naturalny polski proces fonologiczny, notowany w historii tego języka. [ś] mediuje dla pasywnie welarnego [ą], pozwalając na czystą jego wymowę także w szybkiej, potocznej mowie. Dystrybucja słówka wziąść na terytorium Polski nie była i nie jest ograniczona do regionów; skojarzenia tego słówka z literaturą pozostają silne. Tak więc zdecydowałam się użyć tej formy w moim tłumaczeniu. Wziąć ma nieuniknioną welaryzację, [oη] zamiast [ą], co mogłoby nie sprawiać przyjemności, szczególnie w poezji oraz na pozycji prozodycznie tak eksponowanej, jak w Chrzcielni miłości (Miłość, XIV).
Teraz godna, wyprostowana,
Z wolą by odrzucić lub wziąść.
I wybieram — tylko tron.

 

Wziąść pozostaję moją formą preferowaną także w codziennym języku: to tej formy nauczyłam się w dzieciństwie i z nią ukończyłam szkoły — w Polsce.

 

Naturalny język nie zmienia się szybko. Webster z 1913, pod redakcją Noah Portera, może pomóc zrozumieć leksem meek: not haughty or forbearing; stąd powszednie to przyodzianie w Za późno (Czas a Wieczność, II). Polski ma prosty, zwykły, jako synonimy dla spokojny. Wiersz nie zachęca do walki o królewskie insygnia.

 

Kolejnym elementem wartym uwagi może być znosić, w Rozumieć byłoby drogim, bodaj jak to znosił (Czas a Wieczność, XIX). Webster wyjaśnia czasownik to suffer jako to be affected, to sustain. Widać w wierszu, że nie ma tu zainteresowania bólem, jest  niepokój o zmarłą kochaną osobę, z którą nie było jak się zobaczyć. Moglibyśmy pomyśleć o kimś, kto otrzymuje wieść i się dopytuje — relacje osób współczesnych Emilii Dickinson  podkreślają jednak jej odosobnienie, a zatem własną niepewność jej opinii. Największe zastrzeżenie wobec interpretacji religijnych przynależy z frazą Nietrafnie mu tak iść w wieczne dale. Piśmiennictwo biblijne podkreśla śmierć Chrystusa jako ofiarowanie z własnej woli.

 

PISARSTWO A OSOBOWOŚĆ

 

Przeczytałam ładnych parę analiz utworów poetyckich. Różniły się jak ich autorzy, a aktywność własna komentatora przeważnie wpływała na jego czy jej obraz osoby językowo twórczej. Ludzie którzy sami nie byli pisarzami wyraźnie dozwalali więcej spekulacji nad mentalnością i zwyczajami. Ogółem, literacka krytyka przypięła pisarstwu nawet szaleństwo i odurzanie, dość potężne odia.

 

Jestem lingwistką i pragmatyczką. Mam pisanie za normalną i zwykłą aktywność, nie potrzebującą nadnaturalnych, czy ogółem, od normy aberrujących zjawisk. Po prostu: niektórzy lubią chleb piec, inni robić podkowy, a niektórzy parać się słowy.

 

Pisarstwo Emilii Dickinson jest bardzo trzeźwe. Jej wyobraźnia jest leksykalna, a styl nie ma owej wielosłowności i mechanicznie nawracających fonemów, czy błędów anafory, które znajdujemy u osób z zaburzeniami lub odurzających się. Jej pióro ma świadomość osoby poetyckiej jako narzędzia, a naiwnością językową nie trudni się wcale.

 

Co do pustelniczych zwyczajów, jest taki stan skupienia, który odosobnienie i cisza wspomagają. Jest szczególnie pożądany dla pracy językowej; stan zgłębienia się w językowej materii potrafi odwzajemniać się naturalną przyjemnością umysłową osobie językowo pracującej, oraz czytelnikom. Jak nie podejrzewa się pustelników, autorzy też nie mają na celu obrażania świata. Zaduma, naturalnie, nie ma jak być wyłączna religii; odosobnienie nie musi oznaczać samotności, bądź próby wywyższenia się nad światem:
Na rozum, w niebiesiech
Będziem jakoś kwita,
Z równaniem jakim lepszym;
Ale co z tego?

(Czas a Wieczność, XXIII).
Zapraszam do przeczytania o mojej decyzji by pozostać przy pierwodruku.
Teresa Pelka

Advertisements

Feel welcome to comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s