I bring an unaccustomed wine

I bring an unaccustomed wine
To lips long parching, next to mine,
And summon them to drink.

 

Crackling with fever, they essay;
I turn my brimming eyes away,
And come next hour to look.

 

The hands still hug the tardy glass;
The lips I would have cooled, alas!
Are so superfluous cold,

 

I would as soon attempt to warm
The bosoms where the frost has lain
Ages beneath the mould.

 

Some other thirsty there may be
To whom this would have pointed me
Had it remained to speak.

 

And so I always bear the cup
If, haply, mine may be the drop
Some pilgrim thirst to slake, —

 

If, haply, any say to me,
“Unto the little, unto me,”
When I at last awake.

 

*****

 

Przynoszę wino, niezwyczajnym
Przy moich, ustom długo obsychanym,
I naglę, by upiły łyk.

 

Próbują, gorączką kruszone;
Odwracam oczy załzawione,
Po godzinie, spoglądam.

 

Dłonie naczynie ściskają dalej;
Żal, usta które bym schładzała
Tak już przemarzłe,

 

Ogrzać je bym podejmowała
Jak serca, co zimnica uskładała
Na wieki, pod kurhanem.

 

Może innych też posiadło łaknienie
Którym na mnie by polecenie
Gdyby mówić dalej.

 

Noszę więc kubeczek
Gdyby mnie przyszło kropelkę
Dać pielgrzymiej suchocie, —

 

Gdyby komu do mnie rzec,
„Mnie, mi, drobinę”
Jak w końcu przytomnieję.

Advertisements

Feel welcome to comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s