Index, Love: Miłość

I. MINE: MÓJ!

Mine by the right of the white election!
Mine by the royal seal…

 

Mój, prawem głosu prytejskim!
Mój, pieczęcią tą monarszą…

 

II. BEQUEST: SPUŚCIZNA

You left me, sweet, two legacies, —
A legacy of love…

 

Dwie spuścizny, słodkie, mam po tobie,
Spuścizna miłości jedną…

 

III. ALTER? WHEN THE HILLS DO

Alter? When the hills do.
Falter? When the sun…

 

Zmienić się? Kiedy wzgórza.
Zachwiać? Kiedy słońce…

 

IV. SUSPENSE: SUSPENS

Elysium is as far as to
The very nearest room…

 

Błogość to jak stąd
W najbliższy pokój, skąd…

 

V. SURRENDER: USTĘPSTWO

Doubt me, my dim companion!
Why, God would be content…

 

Blady mój towarzyszu, o mnie wątp!
Gdy i Bóg by uraczony…

 

VI. IF YOU WERE COMING IN THE FALL

If you were coming in the fall,
I’d brush the summer by…

 

Jeśli cię oczekiwać jesienią,
Lato bym w wymieciny…

 

VII. WITH A FLOWER: Z KWIECIEM

I hide myself within my flower,
That wearing on your breast…

 

W moim kwieciu się chowam
Co na piersi noszone…

 

VIII. PROOF: DOWÓD

That I did always love,
I bring thee proof…

 

Że zawsze kochałam,
Przynoszę ci dowód…

 

IX. HAVE YOU GOT A BROOK

Have you got a brook in your little heart,
Where bashful flowers blow…

 

Masz li w serduszku źródełko
Gdzie kwiecie kwitnie nieśmiałe…

 

X. TRANSPLANTED: PRZENIESIENIE

As if some little Arctic flower,
Upon the polar hem…

 

Gdyby kwiat jaki arktyczny,
Na polarnym obrąbku…

 

XI. THE OUTLET: UJŚCIE

My river runs to thee:
Blue sea, wilt welcome me…

 

Moja rzeka ku tobie ma bieg:
Morze modre, przyjmiesz ty mnie…

 

XII. IN VAIN: NA PRÓŻNO

I cannot live with you,
It would be life…

 

Żyć z tobą nie mogę,
Byłoby to życiem…

 

XIII. RENUNCIATION: WYRZECZENIE

There came a day at summer’s full
Entirely for me…

 

W lata pełni nadszedł dzień
Cały dla mnie jednej…

 

XIV. LOVE’S BAPTISM: CHRZCIELNIA MIŁOŚCI

I’m ceded, I’ve stopped being theirs;
The name they dropped upon my face…

 

Odstąpiono mnie, nie jestem ich;
Imię co uronili na mą twarz…

 

XV. RESURRECTION: ZMARTWYCHWSTANIE

‘T was a long parting, but the time
For interview had come…

 

Była to długa rozłąka, ale czas
Na mówienie nadszedł…

 

XVI. APOCALYPSE: APOKALIPSA

I’m wife; I’ve finished that,
That other state…

 

Żoną jestem; zakończyłam
Stan uprzedni…

 

XVII. THE WIFE: ŻONA

She rose to his requirement, dropped
The playthings of her life…

 

Stawiła mu czoła, rzuciła
Żywota jej bawidełka…

 

XVIII. APOTHEOSIS: APOTEOZA

Come slowly, Eden!
Lips unused to thee…

 

Edenie, zbliż się nieśpiesznie!
Usta cię nie zwyczajne…

Apotheosis: Apoteoza

Come slowly, Eden!
Lips unused to thee,
Bashful, sip thy jasmines,
As the fainting bee,
Reaching late his flower,
Round her chamber hums,
Counts his nectars — enters,
And is lost in balms!

 

*****

 

Zbliż się nieśpiesznie, Edenie!
Usta cię niezwyczajne,
Pij twe jaśminy niepewnie,
Jak trzmiel omdlały,
Co sięga kwiecia późno,
Nuci wnętrz wkole,
Pożytek miarkując — wnika,
I w balsamach tonie!

 

TRANSLATOR’S NOTE

With Emily Dickinson’s poetry, this is obviously the grammatical gender of the bee to become a hindrance. In Polish, Apidae are mostly grammatically feminine. Therefore, in the Apotheosis (Love, XVII), I use the Polish trzmiel, grammatically masculine. In the humorous Bee (Nature, XV) I use, facetiously, pan pszczoła, Mr. Bee.

The wife: Żona

She rose to his requirement, dropped
The playthings of her life
To take the honorable work
Of woman and of wife.

 

If aught she missed in her new day
Of amplitude, or awe,
Or first prospective, or the gold
In using wore away,
It lay unmentioned, as the sea
Develops pearl and weed,
But only to himself is known
The fathoms they abide.

 

*****

 

Stawiła mu czoła, rzuciła
Żywota jej bawidełka
By szlachetne podjąć dzieło
Żony oraz kobiety.

 

Cokolwiek by umknęło z nowego jej dnia
A wielkiego, a podziwu godnego,
Z obietnicy pierwszej, czy lśnienia
Złota wysłużonego,
Nie powiedzianym zostało, jak w morzu
Co karmi i wodorosty i perły,
Lecz znane tylko jemu
Cierpliwe jego głębie.

Apocalypse: Apokalipsa

I’m wife; I’ve finished that,
That other state;
I’m Czar, I’m woman now:
It’s safer so.

 

How odd the girl’s life looks
Behind this soft eclipse!
I think that earth seems so
To those in heaven now.

 

This being comfort, then
That other kind was pain;
But why compare?
I’m wife! stop there!

 

*****

 

Żoną jestem; zakończyłam
Stan uprzedni;
Jak carycą, jestem kobietą:
Tak jest bezpieczniej.

 

Dziwnie wygląda życie dziewczęcia
Bez przyćmienia tego miękkiego!
Tak się jawi ziemia pewnie
Tym, co w niebie teraz.

 

To życie wygodą, a więc
Tamto było utrapieniem;
Lecz porównywać, po co?
Jestem żoną! Miej baczenie!

 

TRANSLATOR’S NOTE

American English has held professions more and more sex-neutral: a baker, writer, or an actor can be male or female. A woman could be a “banking czar”. The Polish language keeps much of the male-female linguistic difference, hence caryca in the translation.

Resurrection: Zmartwychwstanie

‘T was a long parting, but the time
For interview had come;
Before the judgment-seat of God,
The last and second time.

 

These fleshless lovers met,
A heaven in a gaze,
A heaven of heavens, the privilege
Of one another’s eyes.

 

No lifetime set on them,
Apparelled as the new
Unborn, except they had beheld,
Born everlasting now.

 

Was bridal e’er like this?
A paradise, the host,
And cherubim and seraphim
The most familiar guest.

 

*****

 

Była to długa rozłąka, ale czas
Na mówienie nadszedł;
Przede Boga siedziskiem sędziowskim,
Drugi to raz, a ostatni.

 

Oto spotkały się bezcielesne kochania,
W wejrzeniach niebiosa mają,
Nad niebiosa niebo, to uprzywilejowanie
Oczy widzieć wzajem.

 

Dożywocia nie ma już na nich,
Przyobleczeni jako nowi
Nienarodzeni, tyle że jak dotrzymali,
To być im wiecznie odrodzonym.

 

Były kiedy takie zrękowiny?
Raj taki, gospodarz,
A cherubin i serafin
Gośćmi częstymi.

Love’s baptism: Chrzcielnia miłości

I’m ceded, I’ve stopped being theirs;
The name they dropped upon my face
With water, in the country church,
Is finished using now,
And they can put it with my dolls,
My childhood, and the string of spools
I’ve finished threading too.

 

Baptized before without the choice,
But this time consciously, of grace
Unto supremest name,
Called to my full, the crescent dropped,
Existence’s whole arc filled up
With one small diadem.

 

My second rank, too small the first,
Crowned, crowing on my father’s breast,
A half unconscious queen;
But this time, adequate, erect,
With will to choose or to reject.
And I choose — just a throne.

 

*****

 

Odstąpiono mnie, nie jestem ich;
Imię które uronili na mą twarz
Z wodą, w kościele tej krainy,
Nie będzie używane,
I mogą odłożyć je z moimi lalkami,
Włóczki motkami i dzieciństwem
Skończyłam też z wyszywaniem.

 

Przedtem bez woli chrzczona,
Teraz przytomna, z łaską
Najwyższego nazwania,
Wołana do pełni, herbu zawój spasował
Egzystencji wypełnił się łuk
Diademem jednym małym.

 

Rangą drugą, małą była pierwsza,
Koronką, gaworzącą na ojca piersi,
Królewną pół świadomą;
Teraz, godna, wyprostowana,
Z wolą by odrzucić, lub wziąść.
I wybieram — tylko tron.

 

TRANSLATOR’S NOTE

Today, the Polish Language Council regulates correctness in the Polish language and their only allowed form for the verb “to take” is “wziąć”. The form “wziąść” remains in use by many Polish people. It has a natural, Polish phonological process, where the speech sound ś mediates between the Polish j and ć.

 

The form “wziąść” was is use also in Emily Dickinson’s time; it was the form of preference by Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, and later Henryk Sienkiewicz, Adam Asnyk, and other prominent figures in Polish literature. Aleksander Brückner, Samuel Linde, as well as Karłowicz, Kryński, and Niedźwiecki noted it.

Renunciation: Wyrzeczenie

There came a day at summer’s full
Entirely for me;
I thought that such were for the saints,
Where revelations be.

 

The sun, as common, went abroad,
The flowers, accustomed, blew,
As if no soul the solstice passed
That maketh all things new.

 

The time was scarce profaned by speech;
The symbol of a word
Was needless, as at sacrament
The wardrobe of our Lord.

 

Each was to each the sealed church,
Permitted to commune this time,
Lest we too awkward show
At supper of the Lamb.

 

The hours slid fast, as hours will,
Clutched tight by greedy hands;
So faces on two decks look back,
Bound to opposing lands.

 

And so, when all the time had failed,
Without external sound,
Each bound the other’s crucifix,
We gave no other bond.

 

Sufficient troth that we shall rise —
Deposed, at length, the grave —
To that new marriage, justified
Through Calvaries of Love!

 

*****

 

W lata pełni nadszedł dzień
Cały dla mnie jednej;
Myślałam że dla świętych takie dni,
Co mają objawienia.

 

Wielgachne, jak zwykle, słońce
Kwiecie rozkwitłe, oswojone,
Bezgłośnie przesilenie przeszło
Co wsze urządza sprawy odnowione.

 

Mowa z rzadka czas kłóciła;
Jako symbol, słowo
Było zbędne, jak przy sakramencie
Tym naszego Pana stroju.

 

Jedno było drugiemu jak kościół osobny,
Tym razem w obcowaniu,
Co byśmy za dziwni nie byli
Przy Baranka wieczerzaniu.

 

Godziny upłynione szybko, jak to one,
W chwycie wskazówek pazernych
Twarze jak na pokładach dwóch zwrócone
Patrzeć dwóch lądów odmiennych.

 

No i kiedy czas cały zawiódł,
A z zewnątrz ni dźwięku,
Każde krzyżyk drugi ucałowało,
Nie przyrzekawszy nic więcej.

 

Starczy obietnica że zmartwychwstaniemy —
Wzdłuż, złożeni, w grobowcu, —
Małżeństwu nowemu, co uzasadnienie
Ma w Kalwariach Miłości!

In vain: Na próżno

I cannot live with you,
It would be life,
And life is over there
Behind the shelf
The sexton keeps the key to,
Putting up
Our life, his porcelain,
Like a cup
Discarded of the housewife,
Quaint or broken;
A newer Sevres pleases,
Old ones crack.

 

I could not die with you,
For one must wait
To shut the other’s gaze down, —
You could not.
And I, could I stand by
And see you freeze,
Without my right of frost,
Death’s privilege?

 

Nor could I rise with you,
Because your face
Would put out Jesus’,
That new grace
Glow plain and foreign
On my homesick eye,
Except that you, than he
Shone closer by.

 

They’d judge us — how?
For you served Heaven, you know,
Or sought to;
I could not,
Because you saturated sight,
And I had no more eyes
For sordid excellence
As Paradise.

 

And were you lost, I would be,
Though my name
Rang loudest
On the heavenly fame.
And were you saved,
And I condemned to be
Where you were not,
That self were hell to me.

 

So we must keep apart,
You there, I here,
With just the door ajar
That oceans are,
And prayer,
And that pale sustenance,
Despair!

 

*****

 

Żyć z tobą nie mogę,
Byłoby to życiem,
A życie jest właśnie
Poza tym regałem
Co zakrystian ma klucz,
I układa
Nasze życie, czy jego porcelanę,
Jak filiżankę
Od żony a gospodyni opuszczoną,
Obtłuczoną lub dziwaczną;
Nowe Sevres cieszy,
Stare pękają.

 

Nie mogłabym z tobą umrzeć,
Bo to czekanie
By drugiemu spojrzenie zamknąć, —
A ty byś nie potrafił.
A ja, czy bym mogła, obok
Patrzeć jak kostniejesz,
Bez władzy własnej nad mrozem,
Śmierci przywilejem?

 

Nie mogłabym z tobą wstawać,
Bo twarzy twojej
Być Jezusowej cierpliwszą,
Nowemu temu wdziękowi
Pałać by cudzoziemsko
W moje oczy domu stęsknione,
Tyle że ty, nie jak on
Byłbyś blisko.

 

Sądzono by nas — jak?
Ty Niebu pomagałeś, wiesz,
Bądź szukałeś;
Ja bym nie umiała,
Bo ty natchnieniem dla oka,
A ja oczu już więcej nie miałam
Dla wspaniałości tak skąpej
Jak Raju.

 

I gdybyś się zatracił, ja też,
Choćby moje nazwanie
Brzmiało najgłośniej
W niebiesiech famie.
I gdybyś zbawiony był,
A ja potępioną
W czymś co cię oszczędzono,
Piekłem by mi było samo to.

 

Musimy więc w oderwaniu,
Ty tam, a ja tu,
Z otwartymi drzwiami
Co są jak oceany,
I z modleniem,
Bytem wiotkim,
Zwątpieniem!

The outlet: Ujście

My river runs to thee:
Blue sea, wilt welcome me?
My river waits reply.
Oh sea, look graciously!
I’ll fetch thee brooks
From spotted nooks, —
Say, sea,
Take me!

 

*****

 

Moja rzeka ku tobie ma bieg:
Morze modre, przyjmiesz ty mnie?
Rzeka moja odpowiedzi wygląda.
Och, morze, wielkodusznym bądź!
Przyniosę ci strumyki
Ze szczególnych zaciszy, —
Morze, co rzeczesz,
Przyjmij mnie!

Transplanted: Przeniesienie

As if some little Arctic flower,
Upon the polar hem,
Went wandering down the latitudes,
Until it puzzled came
To continents of summer,
To firmaments of sun,
To strange, bright crowds of flowers,
And birds of foreign tongue!

 

I say, as if this little flower
To Eden wandered in —
What then? Why, nothing, only,
Your inference therefrom!

 

*****

 

Gdyby kwiat jaki arktyczny,
Na polarnym obrąbku,
Równoleżnikom w dół powędrował
Aż by doszedł zdumiony
Do lata kontynentów,
Firmamentów słońca,
Jasnych kwiatów obcych zbiegowisk,
I ptaków nieznajomej mowy!

 

Tak myślę, gdyby ten kwiatuszek
Zawędrował do Edenu —
Co wtedy? Cóż, nic, tylko
Twoje domyślenie!